Niewiara


Fotografia Kirlianowska
2 stycznia 2010, 6:12 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , , , , ,

Fotografia Kirlianowska. Wiele ludzi o niej słyszało, wielu z nich przyjmuje to jako dowód istnienia aury.

Zacznijmy od historii. Jak czytamy w wikipedii :

Prekursorem fotografii kirlianowskiej był Jakub Jodko Narkiewicz w końcu XIX wieku. Badania nad aurą rozwinęło w latach 30. małżeństwo Kirlianow w ZSRR, doskonaląc metody rejestracji tego zjawiska przy użyciu generatora wysokiego napięcia i wysokiej częstotliwości, równocześnie przedstawiając wykładnię metafizyczną dla rejestrowanych obrazów.

Ta metoda fotografii wykorzystuje zjawisko jonizacji powietrza, dzięki wilgotności zawartemu w ciele oraz w samym powietrzu oraz aplikacji wysokich napięć, które powoduje wyładowanie koronowe. Dzięki temu nawet przedmioty „martwe” także będą posiadały aurę. Dzięki temu każda fotografia będzie inna, nawet jeśli zostanie wykonana parę minut po poprzedniej.

Istnieje wiele tekstów traktujących o kolorach, ich przyczynach i znaczeniu. Niestety, jak zwykle bywa w świecie ezoterycznym, nic nie jest konsekwentne. Jak już wspominałem w artykule o istnieniu aur – one po prostu nie istnieją, były przeprowadzane badania różnych mistyków i wszystkie zawiodły (Loftin, Robert W. 1990. Auras: Searching for the light. Skeptical Inquirer, Steiner, Robert. 1989. Live TV special explores, tests psychic powers).

Należy zadać sobie pewne pytanie: skoro mamy cudne metody obrazowania ludzkiego ciała jak np. MRI, tomografię, ultrasonografię, które wszystkie działają i wykorzystują spójne i dokładne prawa fizyki, to czemu wśród nich nie ma właśnie fotografii kirlianowskiej? Jest tak, ponieważ wiąże się z tym fakt, że brak jest spójności w tej metodzie. Podczas gdy wyżej wymienione metody są szeroko akceptowane, ponieważ działają, to ta metoda jest wykorzystywana jedynie przez ezoteryków. Tak wiem, jest to argumentum ad populum, lecz myślę, że trafia blisko sedna sprawy i odzwierciedla powód, dla którego środowiska medyczne nie wykorzystują tej metody w leczeniu.

Po drugie, jest satysfakcjonujące wyjaśnienie fizyczne tego zjawiska, które dokładnie przewiduje otrzymane efekty oraz wyjaśnia czemu zdjęcia tej samej osoby się różnią. Oczywiście ezoterycy odpowiedzą, że aury są zależne od nastroju, emocji. Świetnie, tylko, że wyjaśnienie naukowe jest bardziej dokładne i spójne, ponieważ pozwala na predykcje. Wersja z emocjami nie pozwala na predykcje, ponieważ znowuż – kolory ukazane nie są spójne. Ktoś może być zły i mieć czerwoną aurę a na następnym zdjęciu wciąż być zły i mieć zieloną aurę. Oczywiście, można to tłumaczyć tym, że osoba już tak naprawdę nie jest zła. Można krążyć wokół tego tematu i go drążyć, lecz po co, skoro na początku przedstawiona była wersja łatwa, prosta, zgodna z prawami fizyki i pozwalająca na predykcje?

Nie mówię, aby zaprzestać badań i przyjąć Jedyną Zgodną prawdę, wtedy byłbym równie szalony jak wszelkiej maści ezoterycy. Mówię jedynie aby podejść do tego nieco sceptycznie i jeśli ktoś nie potrafi udowodnić istnienia aury, nie potrafi jakoś zespoić swojej teorii (to w końcu gniew jest czerwony a smutek niebieski czy jak?) to czemu ktoś miałby w to wierzyć? Sugeruję jedynie przeprowadzanie testów, bo póki co wszystkie do tej pory jedynie zaprzeczyły skuteczności fotografii kirlianowskiej. Skąd więc wiara w prawdziwość tego zjawiska?

Jak zwykle – otoczka, artykuły w „fachowej” prasie (ezoterycznej oczywiście), słaba edukacja z fizyki i chemii oraz ktoś kto lubi zarabiać pieniądze na robieniu zdjęć i nakładaniu kolorów na nie.

Linki:
http://www.skepdic.com/kirlian.html
http://www.csicop.org/si/show/aura_photography_a_candid_shot/

Reklamy


Cudowny Carlos, czyli jak wszstkich nabrać…

Carlos to duch, który nawiedza ciało młodego Jose Alvarez’a i oferuje mądrość gromadzoną przez tysiąclecia. Słuchaczom mówi o kryształach, miłości i innych new age’owych ciekawostkach. Jose, w 1988 roku, objeździł Australię, występował w wielu miejscach, także w telewizji. W końcu w programie Sixty Minutes okazało się, że tylko udawał medium, miał to być jedynie show, który za zadanie miał ukazać łatwowierność widzów. W tym spektakly palce maczał sławny James Randi. Czytaj dalej