Niewiara


Odpowiedź na komentarze / Komunikat
4 czerwca 2010, 12:40 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , , , , , ,

Słowem wstępu napiszę, że niestety na razie nie zajmuję się blogiem ani nie będę się nim zajmował, bo moje życie zmieniło nieco kierunek i mam kilkadziesiąt innych rzeczy, którymi muszę się zająć. Może kiedyś do niego wrócę, a może nie, zobaczymy, ale i tak go zostawię.

A teraz odpowiem na kilka komentarzy, które dostałem od czasu napisania ostatniego wpisu. Zacznę od najświeższych:

– Mmm, pochwalam cywilizowane zachowanie. Jednakże nie zgodzę się z Tobą, ponieważ podałem przykład, że istnienie aur wcale nie jest udowodnione naukowo. Gdybyś był łaskaw podać świeże badania, chętnie bym je przeczytał.

– elaine, prezentujesz żałosny poziom. Czemu taka ostra krytyka z mojej strony? Bo Twoim głównym argumentem w dyskusji jest to, że jestem… młody. Czyli brak Ci dobrych kontrargumentów i wolisz odwołać się do ataków personalnych, najniższej formy dyskusji, jeśli w ogóle można to nazwać dyskusją.  A użycie caps locka, żeby „przeforsować” swój punkt widzenia niewiele Ci dał, możesz pisać jeszcze większymi literami, nawet pogrubionymi, ale nie zmieni to faktu, że bez poparcia tego co napisałeś jakimiś argumentami, to jest jedynie Twoją opinią. I zupełnie się z nią nie zgadzam.

– radykał, również reprezentujesz swoją osobą zaskakująco niski poziom. Możesz dalej wyzywać mnie, ale to potrafi każde dziecko od kiedy tylko nauczy się mówić. Podaj dobre argumenty, może jakieś prace naukowe to wtedy porozmawiamy, a tak możesz krzyczeć i tupać i niestety – mnie ani mi podobnych nie przekonasz nigdy.

– wiarolomny, dziękuję, przynajmniej nie odwołujesz się do ad hominem wobec mojej osoby, lecz nie zgodzę się z Tobą… do pewnego stopnia. Uważam, że to co nazywasz medycyną konwencjonalną jest inne niż to co ja tak nazywam. Dla mnie medycyna to sama wiedza odnośnie leczenia ludzi a nie sposób jej stosowania ani sprzedawania. Zgodzę się – koncerny farmaceutyczne na pewno chcą zbijać kasę, są to po prostu firmy, ale one się tak mają do medycyny jak ma się sprzedawca w sklepie do wytwarzania telewizorów, czyli prawie nijak. Medycyna konwencjonalna to nie tylko pigułki i szkodliwe szczepionki, to przeszczepy serca, to metody przyszywania kończyn, to metody ratowania poparzonej skóry, to metody eliminacji ospy…

– Marian oraz Anihilator, dziękuję za dyskusję na wysokim poziomie. Naprawdę się sporo rozpisaliście, niestety nie mam czasu odpisać na każdy komentarz za co przepraszam, lecz odpowiem na kilka punktów:

– tak, jaskółcze ziele świetnie działa na brodawki. Zawsze mnie dziwiło, czemu nie ma tak skutecznych preparatów w aptekach, ale to kwestia ekonomiczna firm, a nie nauki medycyny jako takiej, która potwierdza działanie tej rośliny.

– jak zwykle ostrzegam przed łączeniem medycyny z elementami administracyjno-ekonomicznymi. Tak, istnieją kiepscy lekarze, tak, lekarze się mylą, tak, system opieki społecznej pozostawia naprawdę wiele do życzenia, tak, sam polecałbym brać pewne sprawy w swoje ręce jak np. przeziębienia i podobne „drobne” choroby zamiast faszerować siebie, a co gorsze, dzieci, antybiotykami. Lecz medycyny to wiedza, sama czysta wiedza. To jakby oskarżać wiedzę fizyczną, że zgotowała nam bomby atomowe.  Medycyna wciąż jest doskonalona i badana, jednak zastosowanie tej wiedzy zależy tylko i wyłącznie od lekarza. A z tego co mi wiadomo, lekarze są takimi samymi ludźmi jak my – mogą być zmęczeni, sfrustrowani czy nawet wredni. Jeszcze gorzej z urzędnikami, którzy nie posiadają żadnej wiedzy a rozporządzają środkami medycznymi.

To byłoby na tyle. Czasem wpadam i czytam komentarze, ale jak już mówiłem we wstępniaku, nie mam czasu zajmować się blogiem. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę.

Pozdrawiam innych łowców baboli i oszustów.

Reklamy


Fotografia Kirlianowska
2 stycznia 2010, 6:12 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , , , , ,

Fotografia Kirlianowska. Wiele ludzi o niej słyszało, wielu z nich przyjmuje to jako dowód istnienia aury.

Zacznijmy od historii. Jak czytamy w wikipedii :

Prekursorem fotografii kirlianowskiej był Jakub Jodko Narkiewicz w końcu XIX wieku. Badania nad aurą rozwinęło w latach 30. małżeństwo Kirlianow w ZSRR, doskonaląc metody rejestracji tego zjawiska przy użyciu generatora wysokiego napięcia i wysokiej częstotliwości, równocześnie przedstawiając wykładnię metafizyczną dla rejestrowanych obrazów.

Ta metoda fotografii wykorzystuje zjawisko jonizacji powietrza, dzięki wilgotności zawartemu w ciele oraz w samym powietrzu oraz aplikacji wysokich napięć, które powoduje wyładowanie koronowe. Dzięki temu nawet przedmioty „martwe” także będą posiadały aurę. Dzięki temu każda fotografia będzie inna, nawet jeśli zostanie wykonana parę minut po poprzedniej.

Istnieje wiele tekstów traktujących o kolorach, ich przyczynach i znaczeniu. Niestety, jak zwykle bywa w świecie ezoterycznym, nic nie jest konsekwentne. Jak już wspominałem w artykule o istnieniu aur – one po prostu nie istnieją, były przeprowadzane badania różnych mistyków i wszystkie zawiodły (Loftin, Robert W. 1990. Auras: Searching for the light. Skeptical Inquirer, Steiner, Robert. 1989. Live TV special explores, tests psychic powers).

Należy zadać sobie pewne pytanie: skoro mamy cudne metody obrazowania ludzkiego ciała jak np. MRI, tomografię, ultrasonografię, które wszystkie działają i wykorzystują spójne i dokładne prawa fizyki, to czemu wśród nich nie ma właśnie fotografii kirlianowskiej? Jest tak, ponieważ wiąże się z tym fakt, że brak jest spójności w tej metodzie. Podczas gdy wyżej wymienione metody są szeroko akceptowane, ponieważ działają, to ta metoda jest wykorzystywana jedynie przez ezoteryków. Tak wiem, jest to argumentum ad populum, lecz myślę, że trafia blisko sedna sprawy i odzwierciedla powód, dla którego środowiska medyczne nie wykorzystują tej metody w leczeniu.

Po drugie, jest satysfakcjonujące wyjaśnienie fizyczne tego zjawiska, które dokładnie przewiduje otrzymane efekty oraz wyjaśnia czemu zdjęcia tej samej osoby się różnią. Oczywiście ezoterycy odpowiedzą, że aury są zależne od nastroju, emocji. Świetnie, tylko, że wyjaśnienie naukowe jest bardziej dokładne i spójne, ponieważ pozwala na predykcje. Wersja z emocjami nie pozwala na predykcje, ponieważ znowuż – kolory ukazane nie są spójne. Ktoś może być zły i mieć czerwoną aurę a na następnym zdjęciu wciąż być zły i mieć zieloną aurę. Oczywiście, można to tłumaczyć tym, że osoba już tak naprawdę nie jest zła. Można krążyć wokół tego tematu i go drążyć, lecz po co, skoro na początku przedstawiona była wersja łatwa, prosta, zgodna z prawami fizyki i pozwalająca na predykcje?

Nie mówię, aby zaprzestać badań i przyjąć Jedyną Zgodną prawdę, wtedy byłbym równie szalony jak wszelkiej maści ezoterycy. Mówię jedynie aby podejść do tego nieco sceptycznie i jeśli ktoś nie potrafi udowodnić istnienia aury, nie potrafi jakoś zespoić swojej teorii (to w końcu gniew jest czerwony a smutek niebieski czy jak?) to czemu ktoś miałby w to wierzyć? Sugeruję jedynie przeprowadzanie testów, bo póki co wszystkie do tej pory jedynie zaprzeczyły skuteczności fotografii kirlianowskiej. Skąd więc wiara w prawdziwość tego zjawiska?

Jak zwykle – otoczka, artykuły w „fachowej” prasie (ezoterycznej oczywiście), słaba edukacja z fizyki i chemii oraz ktoś kto lubi zarabiać pieniądze na robieniu zdjęć i nakładaniu kolorów na nie.

Linki:
http://www.skepdic.com/kirlian.html
http://www.csicop.org/si/show/aura_photography_a_candid_shot/



Climategate… znowu media dały ciała?
12 grudnia 2009, 3:34 am
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , , ,

Nurkując w poszukiwaniu ciekawych ciekawostek wpadłem na bardzo fajny artykuł odnośnie dość świeżego skandalu, którzy szybko zyskał nazwę „Climategate”.

Otóż, wszystkie astromaryje i inne rzucili się na wykradzione email’e z Climate Research Unit z University of East Anglia i powstał wielki szum, albowiem okazało się, że nie dość, że naukowcy mówią językiem ludzi (np. „spuścić komuś łomot!”), ale też używają sformułowań wskazujących na manipulację danymi! Pierwsze wzmianki pojawiły się jakoś 2-3 tygodnie temu chyba, gazeta.pl i onet.pl nie omieszkały zrobić tego co robią zwykle – powtarzają newsy z serwisów zagranicznych bez żadnego obadania sprawy. Ja poczekałem, bo sam niestety nie miałem środków, żeby przeanalizować dobre ponad 1000 emaili, aż zabierze się za to jakiś zespół ludzi. Poza tym jednym artykułem wciąż trwają badania całej sprawy przez dwa inne zespoły, które na razie nie wydały żadnego oświadczenia.

Okazuje się, że cała impreza o nic, bo użyte sformułowania odnoszą się do udokumentowanej zmiany zależności grubości warstw kory drzewnej i temperatury od lat 60 naszego wieku (czyli nikt nie upiększał danych na swoją korzyść, tylko termometry od lat 60 zaczęły podawać inne temperatury niż warstwy kory drzew od lat 60 i trzeba to zaznaczyć). Innym razem zdanie „I have been fiddling with the best way to illustrate the stable nature of the medieval warm period.”, gdzie słowo „fiddling” może znaczyć „kręciłem z (manipulowałem) wynikami”, to w szerszym kontekście okazuje się, że chodzi o znalezienie najlepszego sposobu na zobrazowanie danych (a rodzajów wykresów trochę jest, uwierzcie mi). Taki urok angielskiego, gdzie naprawdę dużo zależy od kontekstu.

Kolejny akademicki przypadek, gdzie czyjeś newsy są powtarzane echem a nie badane u korzeni, co tworzy zamieszanie. Teraz pozostaje problem, że artykuł, do którego linka podam na końcu tekstu, nie trafi do każdego, czyli nie pomimo sprostowania i tak zostaną się ludzie przekonani, że zmiany klimatyczne to jedna wielka bujda. I dalej będą trąbić o spiskach. Mam nadzieję, że mój post zwiększy ilość materiałów wyjaśniających ten przypadek, przez co zmniejszy się liczba ludzi wierzących w spisek klimatyczny.

Link: http://www.factcheck.org/2009/12/climategate/ [po angielsku]



Strzelby, zarazki i maszyny – Jared Diamond
11 grudnia 2009, 6:35 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , ,

Ostatnio w łapki wpadła mi ta pozycja i muszę przyznać – czytałem ją dłużej niż wiele innych dzieł, ale było naprawdę warto! Z góry nadmienię, że książka była wydana po raz piewrszy w 1997 roku, więc prawie 13 lat temu i trzeba uważać na zmiany jakie mogły zajść w wielu dziedzinach przez ten czas. A o czym to w ogóle jest, pewnie się zastanawiacie? Jared Diamond, biolog ewolucyjny i biogeograf próbuje odpowiedzieć na pytanie czemu Europejczycy szturmem zdobyli obie Ameryki, skąd u nich szybsze tempo rozwoju, skąd u nich stal i statki morskie, podczas gdy ich przeciwnicy byli uzbrojeni jedynie w broń kamienną lub ew. ze znacznie gorszej jakości stopów np. brązu. Czemu do tej pory w Australii żyją aborygeni z trybem życia bardzo podobnym do ludzi sprzed 8000 lat? Czemu spustoszenie wśród rdzennych mieszkańców Ameryk siały Europejskie zarazki a nie na odwrót?

Jared przedstawia kilka pomysłów czemu historia ułożyła się tak a nie inaczej. Temat, przynajmniej dla mnie, cholernie ciekawy, bo jakoś nigdy nie mogliśmy z przyjaciółmi dojść czemuż to my jeździmy samochodami i mieszkamy w dość dobrych domach a np. mieszkańcy Afryki w pewnej części wciąż mieszkają w szałasach czy lepiankach? Oczywista odpowiedź, jaka się nasuwa to oczywiście geny – czarni są po prostu głupsi niż biali. Lecz ta książka zupełnie obala tą hipotezę! Czytaj dalej



Szkodliwość Wiary

Czy wiara jest zgubna? Tak. Czemu? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tym artykule, przytaczając przykłady popierające moją opinię. Bardzo chętnie dowiedziałbym się co Ty, czytelniku, sądzisz o tej sprawie.

Wpierw napiszę o jaką wiarę mi chodzi: chodzi mi mianowicie o wiarę tkwiącą w osobach religijnych, czyli każdej osobie wierzącej w coś, co zostało jej przekazane przez książkę lub inną osobę. Czy chodzi o Chrześcijaństwo, Islam, Hinduizm czy o New Age czy o reiki, Ajurwedę, akupunkturę, feng shui aż po leczenie wodą utlenioną, różdżkarstwo i widzenie aury. Wszystkie te rzeczy łączy jedna wspólna i niezwykle ważne cecha: ślepa wiara. Czym ona jest? Czytaj dalej



Audiovoodoo! (Przekręty w przemyśle audio)
27 listopada 2009, 9:24 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , ,

"Przyniatacz" do sprzętu. Ten sam efekt ma położenie na sprzęcie cegły, ale cegły z pewnością nie są tak bajeranckie.

Opiszę w skrócie o co chodzi i odeślę do ciekawej strony po Polsku i do dwóch artykułów po angielsku na ten temat – myślę, że koledzy fachowcy lepiej i dogłębniej zbadali i opisali temat.

W wielkim skrócie: firmy audio zaczęły się prześcigać w wymyślaniu technologii poprawy jakości dźwięku, lecz niestety umiejętność słuchu u większości ludzi jest ograniczona dość jaśnie znanymi granicami co kto może słyszeć a czego ktoś nie słyszy. Oczywistym posunięciem jest zatem stworzenie fachowych produktów i fachowych czasopism, które będą rozsiewać propagandę, jakoby np. jakość kabli odgrywała rolę w jakości dźwięki, co jeszcze przynajmniej brzmi dość prawdopodobnie, ale smarowanie zewnętrznej krawędzi płyty CD aby osiągnąć lepsze skupienie wiązki laserowej? Lub demagnetyzer płyt CD/DVD, który absolutnie pomija fakt, że w płytach nie ma metali ferromagnetycznych, czyli pole magnetyczne na nie po prostu nie działa (weźcie no płytkę CD i przyczepcie do niej magnez). Oczywiście wszystkie te cuda, od markerów, przycinarek płyt, magicznych kamieni, magiczne lakiery po podkładki pod kable nic nie działa, bo wpływa na dźwięk mniej niż można by to usłyszeć. Ale kosztują całkiem sporo. Całkiem, mówię to o kwotach setek jeśli nie tysięcy złotych, lub np. powyżej 100% ceny „normalnych” odpowiedników, które działają DOKŁADNIE tak samo, lecz nie mają w swojej nazwie „super”, „mega” ani żadne czasopismo nie zrecenzowało ich niezwykłego działania.

Zatem, polecam całą stronę Audiovoodoo, niestety już porzuconą, ale wciąż może służyć jako skarbnica wiedzy o wybrykach audiofilskich i oszustwach. Następnie polecam dobry artykuł, który świetnie wprowadza w świat audiophili, jednocześnie wskazując na najczęstsze przekręty oraz artykuł tegoż samego autora, w którym stara odkryć prawdziwą przyczynę słyszenia lepszych lub gorszych efektów i jak to wpływa na nasz umysł, co jednocześnie wyjaśnia czemu ktoś naprawdę wierzy w zmianę jakości dźwięku po położeniu ciężkiego kamienia na swój wzmacniacz =P.

Tak więc, podsumowując – trzeba być bacznym i czujnym nawet odnośnie prasy fachowej, albowiem krzyk (czy raczej muzyka wysokiej jakości) dosięgła nawet uszu James’a Randi’ego, który jak zwykle oferuje milion dolarów za udowodnienie, że nie ma żadnej słyszalnej dla ludzi różnicy między kablami kosztującymi parę dolców od metra a kablami kosztującymi ok. 900$ od metra. Jak zwykle, nikt nie ryzykuje i do testu nie podchodzi.



1000% oszczędności na benzynie czyli.. Neo Socket
24 listopada 2009, 6:22 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , , , ,

Powitać! Wczoraj wpadłem na artykuł wyśmiewający wynalazek zwany Neo Socket. Bardzo mnie to zaciekawiło, albowiem to zwykle ja krytykuje różne voodoo chujumuju produkty, które kosztują a tylko się świecą. No, akurat tu się trafiło dokładnie to. Właściwie to co pisze może się okazać nieco zbędne, ale zrobię to na zaś. Cóż to takiego ten Neo Socket? Ano, to kondensator ze światełkiem i rezystorkiem, całość do zbudowania za złotych -naście a kosztuje to cudo 99zł. Ktoś próbował to sprzedawać na allegro, ale mu nie wyszło, bo tych produktów już tam nie znajdziemy. Warto jednak zobaczyć, że odwiedzin aukcja miała prawie 30 tysięcy a kupujących 0 =). Czytaj dalej