Niewiara


Terapia nadtlenkiem wodoru

Niektórzy z was, drodzy czytelnicy, pewnie już słyszeli o cudownym leku jakim jest woda utleniona. Na świecie są sławni i poważani Amerykańscy naukowcy (Douglas) oraz uczenie Radzi… Rosyjscy (Nieumywakin),którzy reklamują i zalecają wszelaką terapię z użyciem nadtlenku wodoru. Płukanie, połykanie czy nawet wstrzykiwanie. Leczy wszystko od choroby Alzheimera (!), cukrzycę (!), chorobę Parkinsona (!), Candida aż po nowotwory (!!!). Czemu tak cudowne lekarstwo jest tak mało znane? Czemu ludzkość męczy się z wyżej wymienionymi chorobami, jeśli wystarczy pójść do apteki i kupić buteleczkę za parę złotych? Bo to spisek wielkich firm farmaceutycznych, bo na internecie można znaleźć mnóstwo dowodów na działanie tego specyfiku.

Tylko, że to wszystko jedna wielka bujda. Kolejny sposób na zbicie kasy. Postanowiłem się zająć tym tematem z dwóch powodów – po pierwsze brak jest materiałów przeciwnych tym bzdurom w googlePL, czyli ujmę to tak – czuję pewien obowiązek uświadomienia ludzi o pewnych zakłamaniach. Pewnie jestem sceptykiem? Pewnie tak. Pewnie to tematyka tego bloga? Pewnie tak.

Drugi powód to moje podejrzenie, że ktoś mi bliski padł ofiarą tej terapii, a mianowicie mój dziadek. Parę tygodni temu zaczął rzygać krwią i w szpitalu zdiagnozowali mu pęknięcie kilku wrzodów żołądkowych. Nie mam jak sprawdzić czy istnieje stuprocentowe powiązanie między rozpoczęciem terapii nadtlenkiem wodoru a pęknięciem wrzodów, lecz pewne właściwości wody utlenionej skłaniają mnie myśleć, że to ona mogła znacznie pomóc mojemu dziadkowi trafić do szpitala. A zatem, czas zacząć. Czytaj dalej




Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.