Filed under: Uncategorized | Tagi: agnostyk, ateizm, ezoteryka, homeopatia, kasa, manipulacja, media, nauka, paranauka, polityka, sceptycyzm, sekularyzacja, zabobony, zjawiska
Czy wiara jest zgubna? Tak. Czemu? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tym artykule, przytaczając przykłady popierające moją opinię. Bardzo chętnie dowiedziałbym się co Ty, czytelniku, sądzisz o tej sprawie.
Wpierw napiszę o jaką wiarę mi chodzi: chodzi mi mianowicie o wiarę tkwiącą w osobach religijnych, czyli każdej osobie wierzącej w coś, co zostało jej przekazane przez książkę lub inną osobę. Czy chodzi o Chrześcijaństwo, Islam, Hinduizm czy o New Age czy o reiki, Ajurwedę, akupunkturę, feng shui aż po leczenie wodą utlenioną, różdżkarstwo i widzenie aury. Wszystkie te rzeczy łączy jedna wspólna i niezwykle ważne cecha: ślepa wiara. Czym ona jest? Jest to coś co nie może zostać w jakikolwiek sposób potwierdzone, coś o czym cała wiedza bierze się z jakiejś książki czy od “mistrza”. Opiera się jedynie na autorytecie tego człowieka, który to może sobie pomagać różnymi rekwizytami, czy to “certyfikaty” nieistniejących instytutów, czy baza fanów, którzy dodadzą tej wierze punkt zaczepny. Zatem, do kategorii wiernych wpisałem właśnie znaczną większość populacji naszej planety, zarówno muzułmańskich bombowych samobójców jak i potulnych Dżinistów, moherowe berety nie szczędzące zdrowia na przyłożenie reporterowi TVNu i owieczkach bożych, zmawiających grzecznie pacierz przed spaniem i modlitwe dziękującą Bogu. Dorzuciłem także homeopatów, bioenergoterapeutów oraz prekognitów\proroków. Dorzuciłem całą zgraj
ę Jim’a Jone’sa, która popełniła masowe samobójstwo. Jak widać, nie oszczędzałem osób szalonych, którzy skłonni byli krzywdzić innych w imię osiągnięcia swoich celów jak i osoby “normalne”, nie narzucające swojej religii czy wręcz praktykujących ekstremalną politykę nie krzywdzenia czegokolwiek żywego. Tak, wszystkie te osoby łączy wspólna cecha, która wymieniłem wyżej – ślepa wiara. Jedni wykorzystują ich do zadawania innym bólu, powodowania zawirowań politycznych czy przede wszystkim czystego zysku podczas gdy dla innych jest to droga osobistego życia, pozwalająca na pomaganie innym, naprawę swoich złych zachowań i zapewnieniu sobie i swoim bliskim spokoju i dostatku. Jeden mechanizm a jakże różne efekty.
Przyjrzyjmy się bliżej temu mechanizmowi. Nieważne czy mowa o Judaizmie, Animizmie, Chrześcijaństwie, New Age, Gnostycyzmie, jasnowidzeniu, leczeniu energią wszystko polega na zaufaniu jednemu z dwóch źródeł: albo człowiekowi albo materiałowi napisanym przez człowieka. Bardzo wiele z tych spraw jest naukowo nie do zbadania z prostej przyczyny: polegają tylko i wyłącznie na wierze w nie. Metoda naukowa, tak sprawna w rozprawianiu się z wieloma całkiem fantastycznymi sprawami (np. gluony, cząstki wirtualne, teoria względności) nic nie znalazła w tak samo niezwykłych sprawach np. leczeniu energią. Gdybyśmy 200 lat temu powiedzieli komuś, że przy wzroście prędkości czas płynie wolniej i zwiększa się masa obiektu to potraktowałby nas albo jak żartownisia, pisarza science-fiction lub, gorzej, wariata. Sam pomysł jest fantastyczny: na jadąc w pociągu ważysz więcej niż podczas jazdy na rowerze! I jeszcze ciężej niż jakbyś stał/a w miejscu! Gdyby nie to, że teoria Einsteina jest tak mocno przyjęta w nauce (i na dodatek sprawdzalna w domu), to prawdopodobnie do tej pory byłaby uważana za zwariowany pomysł. W dodatku, w przeciwieństwie do teorii ewolucji, nie szarpie niczyich uczuć religijnych. Czemu zatem sprawę tak fantastyczną jak np. całkowite zmieszczenie 210 metrowego pociągu w 200 metrowym tunelu przy odpowiedniej prędkości traktujemy jako fakt a jak ktoś sceptykowi mówi o leczeniu energią, temu wyskakuje drwiący uśmieszek i do głowy przychodzi tysiąc argumentów przeciw?
Nauka również sprowadza się do czystej, nieuzasadnionej wiary. Aksjomaty matematyczne, na przykład. Jednak jest jedna wielka różnica – aplikując matematykę jako narzędzie np. fizyki do świata otrzymujemy efekty. Możemy używać tej wiedzy do wyjaśnienia sprawy z przeszłości oraz możemy tak samo jej użyć aby przewidzieć przyszłość. Może nie w taki sam sposób jak jasnowidz, nie znajdziemy zaginionego członka rodziny, ale możemy postawić człowieka na księżycu, co jest dość niedostatecznie podziwianym czynem moim zdaniem. Tak więc, nauka działa obiektywnie, bo powtarzając eksperyment przy tych samych założeniach dostaniemy takie same wyniki nieważne czy dokonujemy tego w Nowym Jorku, Tokyo, Warszawie czy na księżycu, czy jesteśmy biali, czarni, zieloni czy wierzymy w Boga, Jahwe, Odyna czy Zeusa. Zatem wiedza naukowa nie opiera się na czyimś autorytecie, przysłowiowym “mistrzu”, ani na popularności, lecz na tym, że jest sprawdzalna i działa, czy tego chcemy czy nie. Jest niejako niezależna od nas, istot niezwykle subiektywnych.
Zupełnie co innego ze ślepą wiarą. Jak sama nazwa wskazuje, ślepa wiara opiera się na nie na obiektywnej wiedzy, lecz na subiektywnych przeżyciach, popularności (czemu my, potomkowie Słowian, porzuciliśmy ojczystą wiarę na rzecz chrześcijaństwa?) oraz na, w moim mniemaniu, staremu brodatemu gościowi z niezłą charyzmą. Czemu mamy wierzyć w Boga? Bo tak argumentuje nam kapłan, człowiek posługujący się Pismem Świętym oraz garścią przykładów i argumentów. Słyszałem bardzo wiele z nich, sławne dowody ze średniowiecza (np. dowód ontologiczny, argument teleologiczny, argument kosmologiczny), zakład Pascala czy nawet opętania przez demony. To wszystko było prezentowane jako bezsporny fakt, nie dając więcej danych, lub ze ścieżką tak krętą i długą, że nie sposób poznać prawdę. Zupełnie co innego np. lekcja fizyki – teoria kwantowa przeniesiona w praktykę , zrobiony eksperyment (krótko i po Polsku TU), o którym musiała napisać cała klasa i już wiemy, że “coś” w tym jest, bardzo konkretne podejście, czyż nie?
Dobrze, skoro już pokryłem różnice między wiarą uzasadnioną (np. “jak podrzucę jabłko do góry to spadnie na dół”) a wiara nieuzasadnioną (np. “zmówię 3 zdrowaśki to wyzdrowieje”), czas napisać czemu ta ślepa wiara jest taka szkodliwa w mojej opinii. Mógłbym dużo napisać o ekstremizmie religijnym, o masakrze w Jonestown, o atakach terrorystycznych, o zbrodniach honoru, lecz to są przykłady mocno oklepane, które i tak większość wierzących odpiera argumentem “ale Ci terroryście to nie byli prawdziwymi muzułmanami, bo postąpili niezgodnie z Islamem”. Nie napiszę też o staniu z boku zwykłych wierzących, podczas gdy ich ekstremistyczni bracia wysadzają różne budowle, ani o Dżinistach, którzy tak poważnie traktują swój zakaz krzywdzenia czegokolwiek żywego, że nawet nie mogą się bronić przed kim lub czymkolwiek. Napiszę o poważnej wadzie wszystkich systemów ślepej wiary, która bezpośrednio prowadzi do tych wszystkich tych zjawisk i tłumaczy czemu zachodzą, czemu ludzie stoją z boku i mówią “to nie prawdziwi chrześcijanie” i czemu co jakiś czas ktoś wpada na pomysł, że jego Bogu/om naprawdę spodobałoby się oblanie niewinnej dziewczyny kwasem.
Jest to brak autorefleksji danego systemu wiary. Porównując to do metody naukowej, która każe weryfikować rzeczy uznane za faktyczne (do głowy przychodzi znaczny krok przy odkryciu, że fizyka klasyczna aplikuje się zaledwie do niskich, codziennych prędkości, a nie do absolutnie każdej sytuacji, bez teorii relatywistyki nie moglibyśmy posadzić człowieka na księżycu nie mówiąc już o beznadziejnym działaniu naszych GPS’ów), w wielkich religiach (Islam, Hinduizm, Chrześcijaństwo) oraz we wszystkich przypadkach ślepej wiary (leczenie wodą utlenioną, leczenie energią, szkodliwość kwasku cytrynowego, feng shui, itp.) nie ma tego systemu. Istnieją jedynie schizmy w wierze – stąd mamy taką fragmentację np. chrześcijaństwa, stąd tyle kościołów i wyznań opartych na jednym człowieku – Jezusie z Nazaretu. Schizmy takie są i będą nierozłączną częścią tych wszystkich wiar, albowiem po podzieleniu się, druga frakcja nie jest w stanie udowodnić swojej racji. Jest różnica jedynie interpretacji. Nie ma postępu. Einstein udowodnił każdemu, że fizyka klasyczna jest fikcją, ale możemy ją dalej stosować w życiu codziennym, jednak aby pobawić się GPS’em, musimy odwołać się do prawdy, czyli relatywistyki. Nie było wielkiej schizmy, nie mamy naukowców pro-newtonowskich i pro-einsteinowskich, zostało twardo udowodnione, że to Einstein ma racje, prawda stoi po jego stronie i czy chcemy czy nie musimy się temu podporządkować. Postęp.
Ten mechanizm jest niezwykle ważny, bo odkrywa największą lukę w ślepej wierze: możliwość “porwania” tej wiary. Przykład bardzo niedawny, wręcz wczorajszy – na podstawie wierzeń chrześcijańskich, prorok Coleman powiedział, że w Knock pojawi się Matka Boska. Skończyło się na uszkodzeniu oczu u paru ludzi. Przykład drugi: powołując się na różne autorytety Nieumywakin wydał książkę o terapii wodą utlenioną, której głównym argumentem jest “jestem naukowcem, uwierz mi”. Nie każdy z tych “porywaczy” chce krzywdzić ludzi, lecz 99% z nich chce albo sławy albo zysku albo obydwu naraz. I dostają to. Wystarczy napisać książkę, nic nie stoi na drodze, nie ma żadnej cenzury, wystarczy laptop, parę tygodni lub miesięcy, trochę krytyki od rodziny, znalezienie wydawcy i tara tara bum, mamy książkę! Nikt książek nie sprawdza czy to co mówią jest prawdziwe, chyba, że mowa o publikacjach naukowych, które muszą być sprawdzone przez kolegów naukowców, najlepiej kilkunastu, bo inaczej nikt nie da im wiary. Zupełnie co innego ze sprawami takimi jak Feng Shui. Wystarczy kupić książki oraz kupić to co w niej napisane i tyle. Jeśli brzmi dostatecznie dobrze to zanim się obejrzymy nasze łóżko jest przestawione, lustra zdjęte a posążek Buddy stoi na właściwym miejscu. Wystarczy uwierzyć i już ta wiara ma odzwierciedlenie na nasze życie. Nawet jeśli nie ma obiektywnej wiedzy na ten temat, nawet jeśli jasnowidzenie, feng shui, reiki to bzdury, to i tak po przestawieniu mebli w domu czy zabiegu będziemy się czuć lepiej, bo działa efekt placebo. Wydaje się, że jest to zupełnie nieszkodliwe, czyż nie? Do niedawna też tak sądziłem, ale po głębszym przemyśleniu sprawy, zmieniłem zdanie – jakakolwiek ślepa wiara jest niezwykle niebezpieczne właśnie z powodów wymienionych wyżej – łatwo ją “porwać”, dostosować do własnych potrzeb, znaleźć chętnych i już można wysadzić jakiś budynek. Przekaz Jezusa z Nazaretu jest, u podstaw, bardzo dobry – polega na współpracy, szczerości i miłości do bliźniego. Lecz ile razy to właśnie w jego imieniu człowiek niszczył, nienawidził, walczył, krzywdził drugiego człowieka? Bo brakuje temu systemowi wiary jakże ważnego systemu zabezpieczeń w formie autorefleksji. Ile kasy poszło w kieszeń Jackowskiego za sprzedawanie ludziom sztucznej nadziei, po obiecaniu pomocy? Tylko dlatego, że jego autorytet jest budowany przez fanów czy czasopisma z jego branży.
Tu leży to niebezpieczeństwo dla jednostek i dla całych społeczeństw. Przez prawie tysiąc lat średniowiecza zarówno nauka jak i humanistyka nie ruszyła się z miejsca. Nie było postępu ani w sprawie usprawnień maszyn ani w sprawie usprawnień praw. Od prawa cywilnego po prawa człowieka. Istniał wyzysk. Tak samo jak znacznie później istniał wyzysk czarnych niewolników, bo łatwiej poddać się ślepej wierze, że czarny to nie człowiek, lecz zwierz, jak koń, i nie ma nic złego żeby zagonić go do roboty. Wiara w te idee nie poparta niczym racjonalnym. Łatwo się w tym pogubić. Idziemy do przodu, lecz przed nami droga bardzo długa i bardzo trudna. Czy dziękujesz kierowcy autobusu za to, że dowiózł Cię z przystanku A do przystanku B? Może powiedzieć, że to jego praca, w sumie to jego obowiązek. Lecz to jego dobrowolny obowiązek, nic poza nim samym go do tego nie zmusza. Możemy powiedzieć, że zmusza go do tego ekonomia, głodne dziatki, ale mógłby przecież dalej nas wieźć, ale ostro hamować lub z szalonym uśmiechem udawać atak padaczki, nie?
Jestem za tym, aby każdy człowiek dobierał swoje wartości wg. swojego doświadczenia i wiedzy. Nie żeby bezceremonialnie przyjmował pakiet “katolicyzm” czy pakiet “miejsce urodzenia i wpływ rodziców”, tylko, żeby robił to co uważa za słuszne, gdzie “słuszne” jest zbudowane z jego własnych przemyśleń a nie pakietu ideologicznego wciśniętemu mu przez rodzinę czy środowisko. W ten sposób mamy szansę na zmianę negatywnych wzorców powtarzanych w naszym społeczeństwie. Zawsze znajdzie się jakaś babcia od szturchania Cię wózkiem w kolejce, jakiś gnojek myślący, że może Cię bezkarnie potraktować Pepsi po nowej bluzce, jakiś cham wymuszający pierwszeństwo, bo uważa, że kodeks drogowy to tylko ciężka książka a nie system wprowadzony po to, aby każdemu łatwiej poruszać po publicznych (wspólnych!) drogach. Bez krytycznego podejścia do informacji, jaką jesteśmy zasypywani każdego dnia, nie możemy pozbyć się negatywnych wzorców.
Nie wystarczy sama krytyka, jakiej jest pełno na Internecie, krytyka ta musi być konstruktywna, musi coś wnosić, musi coś zmieniać, inaczej krytykujący stanie jedynie częścią narzekającej masy ludzi, którzy nie zmieniają swojego stanu, nie przekraczają swoich przeszkód, ponieważ są wstrzymywani przez samych siebie, swoje emocje czy utwierdzone wierzenia.
Co uważacie o tym?
9 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz




Wiara irracjonalna jest szkodliwa, wiara racjonalna potrzebna człowiekowi do życia. Tak uważam
komentarz - autor: JJ 7 Grudzień 2009 @ 6:17 pmWiara racjonalna poparta jest wieloma dowodami, możnaby nazwać ten typ wiary “wiarą w możliwości nauki”, gdzie nauka to ogólnoświatowy zbiór wiedzy i specjalistów, którzy sprawdzają, robią doświadczenia, ponownie sprawdają elementy wiedzy tak, aby rozwikłać zagadkę “czemu?” aby potem wykorzystać to do pomagania ludzkości.
komentarz - autor: Generał Lee 7 Grudzień 2009 @ 10:57 pmCo uważacie o tym?
O tym uważamy, że nawrzucałeś bardzo dużo tematów pokrewnych do jednego postu. Ale z drugiej strony ciężko nieść ten kaganek. Wymagający przekonania – nie przeczytają. Dla (już) przekonanych pisać w zasadzie nie warto. Trudna sprawa.
komentarz - autor: telemach 8 Grudzień 2009 @ 7:19 pmWiem, myślę, że mogłem to napisać nieco chaotycznie, bo naprawdę to obejmuje tysiące tematów, co nie znaczy, że mam absolutną rację.
Co do dylematu w ostatnich dwóch zdaniach to po części zgadzam, ale jednak uważam, że istnieje pewna ilość osób, które zostaną przekonane, a dla osób już przekonanych to mogą być ciekawe argument i myśli, więc od czasu do czasu klapnę i napiszę esej (jeśli można to tak nazwać).
komentarz - autor: Generał Lee 11 Grudzień 2009 @ 4:31 am@Gen. Lee: Dylemat pozostaje niestety – niezależnie od naszego naszego nastawienia. A pisać warto dopóki ostatni zaciemniony ma władzę wpływania na nasze życie. I dla młodzieży bezrefleksyjnej. Powodzenia.
komentarz - autor: telemach 11 Grudzień 2009 @ 7:39 amWiara może być szkodliwa tak jak i ezoteryka która może przerodzić się w fanatyzm dzięki czemu powstają sekty i rożnej maści guru od cudów. Przesada jak zwykle przysłania racjonalizm i zdrowy rozsądek a później klęczenie na kolanach i prośby do boga o cud zamiast pracy nad sobą i pracy dla siebie. Fanatyczna Wiara zniewala niestety. Można by rzeczywiście poprawić trochę artykuł – to ostatnie można wykreślić z komentarza bo to tylko moja rada.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 22 Grudzień 2009 @ 11:21 amTak, głównym moim zmartwieniem jest to, że wystarcz małe ziarenko ślepej wiary, żeby później móc w sobie zaszczepić całe drzewo.
A właśnie, co Pan uważa za najbardziej kłujące w oczy w tym artykule?
komentarz - autor: Generał Lee 22 Grudzień 2009 @ 10:25 pmTu leży to niebezpieczeństwo dla jednostek i dla całych społeczeństw. Przez prawie tysiąc lat średniowiecza zarówno nauka jak i humanistyka nie ruszyła się z miejsca. Nie było postępu ani w sprawie usprawnień maszyn ani w sprawie usprawnień praw. Od prawa cywilnego po prawa człowieka.
Zmieniło się i to bardzo wiele lecz najwyraźniej to nasz kraje jest ostatnim bastionem wiary ponieważ w innych krajach aspekt wiary już nie jest taki dominujący jak u nas. Kościół powinien zajmować się wiarą i niczym więcej ale jak widać miesza się do wszystkiego pod czarnym płaszczem duchowości z krzyżem w ręku. Co mnie razi – hm przecież mamy wybór i nikt nie zmusi nikogo do tego aby wierzyć lub odwrotnie. Jak wejdzie ustawa dzięki której będzie można złożyć zbiorowy wniosek – oskarżenie to wystarczy aby postawić całe “kk” przed sądem. To pański artykuł więc jest taki jak pan napisał. Nie mac o poprawiać bo będzie to sztuczne. Każdy z nas pisze jak umie lub chce. Wiara jest ślepa lecz ślepcem jest ten kto wierzy bezgranicznie.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 2 Styczeń 2010 @ 9:59 amTak, może mnie razi to co się dzieję. Może posunąłem się za daleko… ale może jednak nie? To co napisałem nie czyni sprawiedliwości temu tematu, nie wystarcza, myślę, że to raczej wstęp do rozważań niż definitywne zdanie w tej sprawie. Jeszcze muszę zebrać i przetrawić masę materiałów, żeby “bezgranicznie” w to uwierzyć. Lecz jestem zawsze otwarty na pomysły.
komentarz - autor: Generał Lee 6 Styczeń 2010 @ 8:35 pm