Filed under: Uncategorized | Tagi: ezoteryka, kasa, leczenie, manipulacja, nauka, paranauka, sceptycyzm, zabobony
Dziś na ogień rzuce tę całkiem ładną, lecz bezużyteczną błyskotkę. Jest to jeden z ciekawszych magicznych przedmiotów, czemu? Bo został obudowany dużą otoczką mitów, książek, sławnych postaci, świadectw no i nawiązuje do zaawansowanej, ale zatopionej, cywilizacji mieszkańców Atlantydy. Powiem tyle: dobrać trochę bohaterów, urozmaicić fabułę i mamy całkiem niezłą opowieść fantasy z takim pierścionkiem w roli głównej.
Ale dobra, przejdźmy do rzeczy. Zaczniemy od rzekomej historii tej ozdoby, potem przejdziemy do supermocy jakie ona daje i na końcu napiszę, czemu jedyną funkcją takiego pierścionka jest przyozdobienie osoby i ew. podbudować jej ego. A, no i osoby zaopatrzone w ten artefakt zdają się przeżywać wiele ciekawych wypadków, które kończą się dla nich dobrze. Możnaby sobie urozmaicić dzień w ten sposób.
Sporo można przeczytać TU. Dowiadujemy się, że to cudo pochodzi z Egiptu, ale tam nie pasowało i stąd wziął się pomysł, że skoro nie wiemy skąd się pierścień wziął to pewnie z Atlantydy. No proste, zawsze jak znajdę zgubione skarpetki to wiem, że wróciły z Atlantydy ;P. Inne źródła podają jeszcze, że błyskotkę odziedziczył Andre de Belizal (“wybitny radiesteta i genialny pionier badań nad falami kształtu“). Większośc, jeśli nie każde źródło, wspomina również o Howardzie Carterze, jednej z osób, która była przy otwarciu sławnego grobowca Tutenchamona. Artykuły zaznaczają, że prawdopodobnie to pierścień ochronił tego niezwykłego odkrywcę, lecz w 2002 roku Mark Nelson przeprowadził bardzo, ale to bardzo proste badanie (wymagana rejestracja) , w którym porównał liczbę osób obecnych przy otwarciu grobowca oraz liczbę osób, które przeżyły do starości. Tak, ten pan z Australii po prostu sprawdził kto przeżył a kto nie – w wielkim skrócie średnia życia 25 osób, które maczały w tym palce wynosiła 70 lat. Może klątwie baterie się wyczerpały? Jak widać Howard Carter miałby całkiem sporą szansę przeżycia bez względu czy nosiłby kawałek metalu na palcu czy nie.
To właściwie tyle jeśli chodzi o historię pierścienia, niestety nie udało mi się znaleźć jego śladu korzystając z google, lecz nie jestem zainteresowany archeologią i moja baza linków może mieć pewne dziury w tej dziedzinie, lecz przynajmniej ucieszyłbym się gdyby jakieś muzeum czy uniwersytet naprawdę posiadał oryginalny pierścień.
Przechodząc do mocy czy raczej plusów do atrybutów, które daje to cudo to zależy od palca, na którym się go nosi. W grę wchodzą jeszcze planety! W skrócie dodaje on po prostu farta czy umięjętności, uzdrawia, odejmuje stres a nawet leczy nieżyt nosa! Coś dla mnie, bo męczy mnie ta przypadłość od maleńkości. Bardzo fajne są wyjaśnienia, które brzmią naukowo:
Współcześni badacze przypuszczają, że pierścień wzmacnia biopole człowieka
Zdjęcia kirlianowskie pierścienia, wykonywane w polu elektrycznym wysokiej częstotliwości
Zakładając pierścień, warto zwrócić uwagę na jego polaryzację.
Brzmi prawie jak nauka, jak profesjonalizm, nie? Cóż, dalej na tej stronie znalazłem taką perełkę: Pot wydzielający się na skórze doprowadza do elektrolizy materiału, z którego wykonany jest pierścień, a czynne jony metali wnikają do naszego ciała. Każdy kto miał parę godzin chemii w gimnazjum wie, że elektroliza zachodzi gdy do jakiejś substancji przyłoży się napięcie elektryczne. Pewnie ktoś mi rzuci, że przecież jakiś bioenergoterapeuta pewnie to potrafi, ale jeszcze nie dane mi było słyszeć o człowieku-błyskawicy, a szkoda. Nie mówiąc, że aby doszło do elektrolizy czegoś potrzeba dokładnego napięcia, lub całkiem sporego, jeśli komuś się nie chce robić obliczeń. Widać, że osoba pisząca ten artykuł nie miała do czynienia z podstawową chemią, co może podać w wątpliwość resztę dzieła. Wiem, zaraz ktoś mi powie “przecież paranauka/ezoteryka nie ima się praw fizyki!”. No cóż, nie widze powodu, dla którego mielibyśmy odrzucać naukę, szczególnie przedmioty ściśle naukowe, które działają w 100% i dają nam wszystko co mamy na rzecz czyichś fantazji. Ale to tylko ja.
W takim artykuliku jeszcze pada moja ulubiona fraza “naukowcy amerykańscy”! Już lubię autora! Piszę on jak to Francuzi wraz z naukowcami amerykańskimi zajęli się sprawą piramid i ich magicznych mocy, widać, że dodatkowo w ten sposób podkreśla wagę rzekomych badań. Tylko czy można nazwać radiestezję jakąś nauką? Wątpię, albowiem naukę charakteryzuje przewspaniała “metoda naukowa”, czyli jak coś zbadać, sprawdzić, sprawdzić znowu a potem zapisać lub wywalić. Skoro kawałek metalu noszony na palcu leczy choroby oraz pomaga unikać wypadków to czemu tyle funduszy ładuje się w bezpieczeństwo samochodów? Do każdego auta wystarczyłoby dodać zestaw pierścieni Atlantów i byłoby po sprawie. Oczywiście znowuż każdy może mi zarzucić, że przecież to tylko potwierdza istnienie wielkiego spisku firm samochodowych, tak samo jak istnienie spisku firm farmaceutycznych. Ogólnie widzę, że każda większa część rynku ma jakiś spisek aby zapewnić sobie dochody. Oczywiście, nie mówię, że firmy nie starają się dbać o swoje zyski, o czym świadczy opieszałość z jaką świat reagował na zagrożenie płynące z CFC, ale pomimo miliardowych strat dla producentów tego specyfiku udało się w końcu wprowadzić międzynarodowe prawa aby ograniczyć produkcję tej substancji. Ale czy to ma znaczyć, że mamy kupować np. kawałek kory drzewnej, której producent stara się nam wmówić, że w ten sposób redukujemy ilość CFC w atmosferze?
Dlatego uważam, że pierścień Atlantów jest wzorowym przykładem jak można stworzyć produkt a następnie otoczyć go mitem aby sprzedawał się lepiej. Cóż tu dużo mówić, jest spory popyt na produkty ezoteryczne i trzeba być głupim, żeby z tego nie skorzystać jeśli ma się dobrą wyobraźnię i trochę środków na rozkręcenie biznesu. Czy te błyskotki komuś szkodzą? Osobiście to raczej nie, lecz pośrednio szkodzą nauce. Wmawianie ludziom, że to naukowcy (amerykańscy!) przebadali i potwierdzili działanie kształtów to po prostu jawne kłamstwo. Nie jestem zwolennikiem okłamywania ludzi a co dopiero znacznych ich ilości? Moim skromnym zdaniem lepiej jest żyć w pełnej świadomości otaczającego nas świata niż żyć we własnej wyobraźni. Zamiast takiego pierścienia może fajnie kupić sobie książkę i przynajmniej mieć z tego jakiś prawdziwy pożytek? Boję się również, że wiara w takie ‘bezpieczne’ bzdury otwiera umysł człowieka na dużo większe bzdury – zamiast zrobić coś z problemem to lepiej się pomodlić/zaczarować/spalić kadzidło/postawić tarot/wezwać demona. Zawsze zostaję to co robią profesjonalni ludzie od ezoteryki: napisać książkę, rozreklamować jakiś produkt i zarabiać sporą kasę. Najlepsze jest to, że wystarczy pisać bzdury! Nie trzeba wymyślać skomplikowanej fabuły, ciekawych bohaterów, wystarczy rzucić jakieś rzekome świadectwa, ciekawe opowieści, jakąś małą teorię spiskową i już nakład parudziesięciu tysięcy egzemplarzy zejdzie a nasza kieszeń się wypcha. I w końcu można pójść na piwo za ciężko zarobioną kasę.
Tylko co naprawdę rozwiąże problem? Działanie, czy wyobraźnia?
16 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz



ale na palcu wygląda ładnie…sprawdziłem :)
komentarz - autor: heimdall.laik 31 Lipiec 2009 @ 1:26 pmTyle w tym wszystkim racji ile niewiary i deklaracji mówiła mi babcia, która zeszła z tego świata zanim internet rozsiadł się na dobre i zawładnął umysłami wszystkich, którzy są za lub przeciw. Dobra reklama jakiegokolwiek produktu jest gwarancją nie jego dobrego lub przykładnego działania, ale działania reklamy. Dzięki temu można sprzedać wszystko a ostatnio leci powtarzana w nieskończoność reklama dezodorantu odświeżającego stopy czy też tylko powietrza sprężonego pod ciśnieniem. Szczoteczkę do czyszczenia zębów i języka przebolałem, bo może i taki zabieg jest potrzebny, ale stopy. Jak tak dalej będzie się działo to nie będzie wiadomo czy to kobieca stopa czy męska, bo wszystkie będą takie samo pachnące? :-) Powracając jednak do zacnego pierścienia z grawerunkiem to sam nazwa jest mocno podejrzana, ponieważ pierścień atlantów może być równie dobrze pierścieniem pierwszej kochanki faraona „Tutki” który w szale miłosnym na piasku wyznaczył linie łączące grawerunek w całość i przedstawił go złotnikowi aby taki wykonał dla ukochanej. Nabywając taki pierścień zażyczyłbym certyfikatu stwierdzającego, że rzeczywiście jest on Atlantyckiego pochodzenia i tyle. Resztę czyli: bioenergia, emanacja czy też inne pozostawię bez komentarza bo się na tym nie znam i pozostawiam fachowcom.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 31 Lipiec 2009 @ 5:02 pmMnie najbardziej urzekła ‘bzdurność’ otaczająca ten artefakt, lecz w następnej notce zajmę się radiestezją, czyli jakby technicznym działaniem tej zabawki jak i wielu innych magicznych przedmiotów, narazie muszę pozbierac trochę materiałów.
komentarz - autor: Generał Lee 31 Lipiec 2009 @ 6:04 pmTylko z radiestezją jest problem taki że nie za bardzo da się coś napisać ponieważ i przez świat nauki nie jest do końca poznana – więc i tak będą to również domniemania.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 1 Sierpień 2009 @ 9:30 pmSzczerze, to przypominają mi się badania, bodajże w Niemczech, które sprawdzało działanie radiestetów. Samo badanie było ciekawe a fundusze jakie zużyło – no całkiem spore. Jak znajdę to zapodam na blogu. Myślę, że to podobne do fotografii Kirlianowskiej, czyli próba zmierzenia czegoś co nie istnieje.
komentarz - autor: Generał Lee 2 Sierpień 2009 @ 7:06 amTo chyba była akcja “stodoła” czy coś w tym stylu.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 2 Sierpień 2009 @ 8:01 pmUmieściłem na swoim blogu Ezoterycznym wiadomość – „Apel Ezoteryczny” do wszystkich wróżek, jasnowidzów, chiromantów oraz innych, aby określili, który z reklamujący się „Mesjasz” jest tym właściwym, ponieważ mam już dosyć manipulacji. Może ktoś się przyłączy.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 16 Sierpień 2009 @ 7:52 amSam Pan pisze, że w jakiś sposób to działa: “jedyną funkcją takiego pierścionka jest przyozdobienie osoby i ew. podbudować jej ego”. Nikt o zdrowych zmysłach, mający więcej niż 7 lat, nie będzie oczekiwał, że pierścionek da mu magiczną moc. Ale jeśli poprawia samopoczucie i na zasadzie efektu placebo pozwala bardziej uwierzyć w siebie, to nie widzę w tym nic złego.
komentarz - autor: Grim 4 Wrzesień 2009 @ 7:21 pmEfekt placebo jest tutaj użyty (wspaniale) i celnie. Znany to efekt który może być wykorzystany w szerszym zakresie i zna to również medycyna lecz jest tak że są niektórzy za a inni przeciw. Jak zwykle zresztą. Funkcja ozdobna to jasna sprawa lecz działanie takie czy też inne (lepsze lub gorsze lub żadne) to inna sprawa. Jak do tej pory nikt wystarczająco nie dowiódł że jest inaczej a odczucia osób które noszą taki pierścień są dobre lub złe. O czym to świadczy. Pewnie nie o działaniu samego pierścienia ale owego efektu placebo bo jeśli ktoś uwierzy to równie dobrze spinka od krawata może spokojnie spełniać podobną funkcję. Czy będzie to spinka ezoteryczna, tajemnicza lub magiczna. Nie. Po co w takim razie mówić o jakiejś magi czy czarach jeśli spokojnie można przejść do badań nad efektem placebo i go lepiej poznać. Zastąpić zabobon terminem poznanym i skorzystać z korzyści jakie nam daje. To chyba wszystko.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 8 Wrzesień 2009 @ 11:34 amNie żebym was zaraz popierał, bando racjonalistów[bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy] jednak w tej kwestii się z wami zgodzę: to coś na pewno nie ma nic wspólnego z Egiptem.
komentarz - autor: darrin 17 Wrzesień 2009 @ 6:55 pmpoza tym każdy symbol musi mieć znaczenie aby działać, słowo “woda” sprawia że je rozumiemy nie dla tego, że ma z h2o cokolwiek wspólnego.
To słowo ma po prostu nadane takie znaczenie.
zaś “atlanta” nie ma znaczenia jako symbol[wszelkie źródła milczą] więc nie jest w stanie działać. każdy kto interesuje się nieco demonologią wie że pod terminem “magia” leżą po prostu przywołania. wszystkie te gwiazdy i energie są przykrywką. wiem ze ten post nie pobędzie tu długo , nie jest sceptyczny;). na odchodne rzucę wam tylko: chusta z manopello, nagrania z egzorcyzmów,śmierć kliniczna[doznania wzrokowe z sal operacyjnych, jak trup może widzieć i to z sufitu(sic!)?]… i tak nie sprawdzicie. “zaślepieni, którzy widzieli a nie uwierzyli”.
Oj czemu od razu bez ducha i bez serc? I czemu sądzisz, że usunę ten komentarz?
A co do zjawisk przez Ciebie opisanych to jeszcze przyjdzie na nie pora ;), tylko daj mi trochę czasu.
komentarz - autor: Generał Lee 18 Wrzesień 2009 @ 7:53 amPot doprowadza do potolizy.
komentarz - autor: Gammon No.82 25 Wrzesień 2009 @ 12:32 pm[...] [...]
Pingback - autor: Pierscien atlantow - Strona 12 - Forum ezoteryczne Ezoforum.pl 10 Listopad 2009 @ 2:49 pmsąsiadka miała pierścień atlantów na palcu serdecznym,turbodumomen był lepszy nosił go na palcu środkowym…..znakomity blog
komentarz - autor: nefretete 24 Listopad 2009 @ 9:32 pmA ja tam mam ten pierścień i go noszę. Ale wiesz, że on naprawdę działa? Po tyle się naczytałem, że noszony na środkowym palcu pomaga nie wybuchać złością, że jak się chcę wku*wić to przypominam sobie, że go mam i żebym nie wybuchał. To jest autosugestia. Ale działa :P
komentarz - autor: Mess 5 Styczeń 2010 @ 7:32 pmDosyć dobrą historię pierścienia znalazłem o dziwo na stronie jakichś bioradiostetów
komentarz - autor: Trilo 18 Styczeń 2011 @ 9:46 pmhttp://instbie.republika.pl/pub_piersatl.html