Napisane przez: Generał Lee | 9 lipiec 2009

Cudowny Carlos, czyli jak wszstkich nabrać…

Carlos to duch, który nawiedza ciało młodego Jose Alvarez’a i oferuje mądrość gromadzoną przez tysiąclecia. Słuchaczom mówi o kryształach, miłości i innych new age’owych ciekawostkach. Jose, w 1988 roku, objeździł Australię, występował w wielu miejscach, także w telewizji. W końcu w programie Sixty Minutes okazało się, że tylko udawał medium, miał to być jedynie show, który za zadanie miał ukazać łatwowierność widzów. W tym spektakly palce maczał sławny James Randi.

Carlos został wykreowany przez Richarda Carltona, James’a Randiego oraz kilku innych współpracowników. Miała to być odpowiedź na falę New Age zalewającą Australię w tamtych latach. Wykonali parę fałszywych dokumentów i nagrań, tak aby Carlos stał się prawdziwszy – tak stworzyli historię medium, które występowało już w USA i było sławne. W falsyfikatach posłużyli się prawdziwymi nazwami stacji radiowej czy teatru w Nowym Jorku, więc wystarczyło, żeby ktoś ciekawski zadzwonił tam i dowiedział się, że nikt o takim Carlosie w życiu nie słyszał. Niestety, po bardzo wielu występach, nikt nawet na to nie wpadł. Carlos dalej manifestował się, a prasa czy inne media dalej obwieszczały jego występy, umieszczały o nim artykuły – i w ten sposób coraz bardziej podsycając głód spragnionych obywateli na coś niezwykłego.

Cóż, nabrały się na to setki, jak nie tysiące ludzi. Może nawet dziesiątki tysięcy, ale tu trzeba ostrożnie, bo cały kontynent liczy sobie zaledwie paręnaście milionów mieszkańców. Nie tylko zwykłych pastuszków, lecz dziennikarzy, którzy to właśnie powinni stać na straży granicy prawdy a bullshitu.

Niestety ten przypadek jedynie pokazuje co się naprawdę liczy – kasa. Dużo więcej można zarobić na takiej sensacji, niż na publikacji artykułów, które miałyby tę sensację stłumić. Świadczy to również o sprawności krytycznego myślenia. Oczywiście nie każdy dał się na to nabrać, lecz zawsze znajdzie się grupa ludzi, która złapie się na to. Ludzie, którzy uważają, że w telewizji, prasie, książkach i radiu nie może istnieć kłamstwo. Jeśli coś jest reklamowane to znaczy, że takie musi być. Inni powiedzą jeszcze “Ha! Reklamy reklamami, ale co z wiadomościami?”. Odpowiem – nic. Wiadomości tworzą zwykli ludzie. Ostatnio przeczytałem bardzo ciekawy artykuł na blogu http://archeowiesci.wordpress.com, który właśnie traktuje o dziennikarskim podejściu do nauki. W wielkim skrócie jest w nim napisane: nauka jest cholernie rozległa i ciężko jest, aby redakcja znalazła jakiegoś prawdziwego speca z jakiejś dziedziny, żeby sprawdzał naukowe (albo i nienaukowe) newsy. To także ima się prawdziwych gazet, nie tylko tych wirtualnych. O telewizji nawet nie ma co wspominać – jedyne co odróżnia sci-fi czy fantasy w telewizji to słowo “pogoda” albo “wiadomości”.

Cóż, szklanka jest do połowy pełna lub do połowy pusta, więc nie wiem czy mam się cieszyć, że tak mało ludzi się nabrało na Carlosa czy jednak martwić się, że jednak ktoś się nabrał i NIKT nie sprawdził. A wystarczyłby jeden telefon, jeden list i wszystko stałoby się jasne. Widać, że ktoś z fałszywym “press-kit” może zrobić wszystko. I pewnie nieźle na tym zarobić.

Na koniec garść linków:

http://www.skepdic.com/carlos.html

http://nitwitnastik.wordpress.com/2008/11/16/james-randi-and-the-hoax-of-carlos-the-2000-year-old-spirit/

http://www.paranormal-phenomena.info/media/television/60minutes-1998-carlos.html

(O Carlosie można także przeczytać w świetnej książce autorstwa Carl’a Sagan’a pt. “Świat nawiedzany przez demony. Nauka jako światło w mroku“.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie