Filed under: Uncategorized | Tagi: kasa, manipulacja, paranauka, sceptycyzm, zabobony
Okultyzm, szamanizm, wysoka magya, magya chaosu, magia świec…
Się narobiło magii w naszym świecie, nie? Co wieczór wystawiam miskę z mlekiem, serem i miodem dla moich krzatów. Niestety, w nasze piękne słowiański progi wkradło się wiele obcych wierzeń – jeszcze płanetniki dadzą im popalić!
A teraz poważnie już. Magią, lub jak niektórzy piszą, “magyą” zainsteresowałem się będąc znacznie młodszy. Wielką pomocą był internet oraz polskie i zagraniczne strony okultystyczne. Nie praktykowałem, lecz chłonąłem wiedzę. Wciągnęła mnie tajemnica tego wszystkiego. Niestety, zanim cokolwiek z tego przyszło – nadeptnęła na mnie potężna Stopa Nauki. Fizyka, chemia, biologia itp. i wtedy przestałem w to wierzyć, ale jakaś część wiary pozostała, ponieważ nie miałem gotowej argumentacji aby prosto z mostu posłać cały ten temat w piach.
Jak powszechnie wiadomo, nauce nie udało się udowodnić działania magii. Ktoś może mnie oskarżyć o nie podawanie źródeł, ktoś inny o jawne kłamstwo, lecz mówię od razu – miałem do czynienia z tą magią osobiście lub przez bliskich przyjaciół. Niestety, poza dowodami anegdotycznymi (o których można przeczytać dobry artykuł TUTAJ), nic nie znalazłem. Byłem leczony. Modlili się za mnie. Przepowiadali mi przyszłość. Przyjaciołom stawiano tarota, leczono ich. Nic. Przepowiednie działały jak znany efekt horoskopu, czyli to co przeczytamy dopasujemy do siebie. Zdałem testy nie dlatego, że mą ręką kierował anioł stróż, lecz dlatego, że po prostu siadłem i nauczyłem się. Chorować, nie choruję, ale staram się hartować, nie szczepić – chcę aby mój układ immunologiczny działał sam i bez pomocy. Czasem multiwitamina, ale to przez niezdrowy tryb życia.
Co złego w trawie piszczy?
Wiara wiarą, nikomu nie zabraniam wierzyć w różne pierdoł i pierdołki, to ich prywatna sprawa. Jednak kuźwica mnie napada i toczę pianę z pyska, jeśli ktoś narzuca mi swoje “magiczne” poglądy i… obraża się na mnie, że ich nie słucham. Kilka razy tak miałem, z rodziną unikam tematu, bo pewnie też się obrażą. Jest jeszcze, moim zdaniem, gorsza sprawa: kasa.
Ten artykuł jest warty przeczytania. Wyjaśnia czemu ludzie chadzają do wróżki i czemu klątwy tak naprawdę działają. Moim zdaniem w artykule zabrakło jednego małego szczegółu: pomimo, że Kościół walczy z magią (siły nieczyste itp.), sam działa podobnie. Modlitwa, cudowne uzdrowienia. Nic dziwnego, że dla człowieka tak łatwo przerzucić się z modlitwy na rytuałały. Jeszcze bardziej się nie dziwię na podstępność tejże magii: propagowanie chrześcijańskiej magii: blabla bla runy bla bla chrystus bla bla energia bla bla.
Pomijam, że nawet horoskopy, nie mówiąc o bioenergioterapii, klątwach i innych czarach, są niezgodne z chrześcijaństwem. Są. I to bardzo. Ale żeby żądać kasy za rzucanie czy zdejmowanie klątw? Wystarczy wejść w allegro i wklepać hasło “aura” albo “klątwa” albo “wróżba” i coś się znajdzie. Lepiej, pokaże nam ilu ludzi zostało zrobionych w czoko. Szczerze to sam pomysł takiego zawodu mi się podoba – trzeba mieć dobrą prezencję i już można zgarniać kasę robiąc… Nic. I to mnie wkurza.
Same wierzenia są ok – uwielbiam fantastykę, kulturę nordycką czy słowiańską. Lecz żeby w nią uwierzyć musiałbym dostać nie jakieś nędzne świadectwo, nie jakąś wieloznaczną wróżbę, lecz twarde dowody. Ach, zapomniałbym, magia nie działa w obrębie logiki. Śmieszy mnie to – ludzie żyją w 21 wieku, mamy takie cuda jak komputery czy LHC. Samo zgłębienie anatomii człowieka wystarczy, żeby dech zaparło (ale to cholerstwo nieźle działa).
Dobra, róbta co chceta, ale mi szkoda pieniędzy na kilka ładnych słówek od starszej pani. Deterministycznie i probabilistycznie będę przeżywał moje życie, wolne od duchów, złych energii czy klątw. Zamiast czekać aż “los” czy “dobra energia” poprawią mi życie, wolę sam coś zrobić a nie siedzieć na tyłku i bąki puszczać.
Z tamtego artykuły z Gazety.pl wypowiedź pana Marka Pietrasika świetnie podsumowuje tego posta:
To proste – przeważnie z powodu zaniżonej własnej wartości, nierozumienia własnej tożsamości. Nie mam czasu, aby o sobie pomyśleć: kim jestem? dokąd biegnę? i po co biegnę? Życie bez głębszej refleksji – tylko odruchami, płytkimi emocjami, pomnażaniem, zdobywaniem – powoduje, że możemy zacząć działać bezmyślnie i irracjonalnie.
Cóż, widać, że poza nauką matmy i fizyki opłacało się zajrzeć do filozofii.
6 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz



Wystosowałem apel ezoteryczny co do pojawienia się mesjasza na planecie ziemia to może napiszę natchniony ponowny aby ezoterycy wypowiedzieli się w temacie klątw. Albo nie. Wiadomo ezoterycy powiedzą swoje to może apel naukowy do szanownych naukowców aby wypowiedzieli się naukowo co do zjawiska. Może potraktują to bardziej sensownie niż mój poprzedni.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 8 Wrzesień 2009 @ 11:42 amNatknąłem się wczoraj na stronę na której można rzucać przekleństwa więc trzeba będzie uważać bo jeszcze zostaniemy przeklęci :-)
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 18 Listopad 2009 @ 7:19 amNa taką stronę już dawno się natknąłem i trzeba przyznać – estetycznie to jest ona ładna, rzuciłem na siebie parę klątw, ale chwilo nie odczuwam żadnego negatywnego działania. Może mam za słaby komputer?
komentarz - autor: Generał Lee 24 Listopad 2009 @ 5:05 pmPanie Generale ma pan wysoką rangę dlatego na pana klątwa nie zadziałała. Możliwe że na zwykłych szeregowych to owszem ale na tyle gwiazdek które również są amuletami to ma pan świetną ochronę.
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 25 Listopad 2009 @ 12:28 pmRacja, kompletnie zapomniałem o tym, że przecież “dobry” pentagram chroni, a trochę tych gwiazdek mam porozwieszanych na sobie.
komentarz - autor: Generał Lee 11 Grudzień 2009 @ 4:23 amMam do pana pytanie. Napisałem tekst na temat rzucania klątw i moje za i przeciw lecz wciąż otrzymuję komentarze spamujące z linkami. Widać jest że komuś się on nie podoba. Czy pan pod swoim tekstem dotyczącym klątw również je otrzymuje?
komentarz - autor: Mirosław Rynkowski 6 Styczeń 2010 @ 7:33 am